Monthly Archives: <span>Sierpień 2016</span>

Spotkanie po latach…

Kilka dni po przyjeździe do Kanady, a bardziej precyzyjnie do Toronto, zamieściłam parę zdjęć na FB z Toronto. Jaka byłam zaskoczona gdy następnego dnia, na wiadomości prywatnej, miałam zapytanie od kolegi, z którym się wieki nie widziałam, czy jestem teraz w Toronto? Ze Zbyszkiem  znamy się, można by powiedzieć, od piaskownicy. Jako dzieci bawiliśmy się na…

Pierwsze wrażenia….

Jak ten czas leci… minął  już więcej niż  tydzień, jak przyleciałam… i nic jeszcze nie napisałam  o moich wrażeniach…:). Wszystko w około jest dla mnie nowością, chodzę podziwiam i robię zdjęcia..:). To co mnie otacza zaskakuje i działa  na moje zmysły, poczynając od zapachu, słuchu a na wzroku kończąc. Jestem w na pograniczu Toronto i…

To latanie nie było takie straszne….: )

W górze…. Jestem w powietrzu, nawet nie wiem ile kilometrów nad ziemią, ponoć ok. dziesięciu. Bardzo się bałam tego lotu ale nie jest tak źle. Nudno trochę,  jedzenie podają co jakiś czas i jest takie sobie.  Internet niby jest ale tylko ten z samolotu. Zostało mi jeszcze 7 gdzie lotu a raczej, aż… samolot wystartował…

Pora się pakować….

12 dni przed wyjazdem… Wyjazd zbliża się wielkimi krokami…  od dłuższego czasu buszując po sklepach kupuję rożne drobiazgi, które według mnie mogły by się córze przydać..:). Albo jej się spodobają, albo mnie z tym wszystkim wyrzuci…:). Znając siebie, to bym tego wszystkiego dużo więcej nakupowała, tyle że lecę klasą ekonomiczną. Z tym wiąże się dużo bardziej…

Kilka chwil dla urody …

         A teraz kilka chwil dla urody… przed wyjazdem chciałam trochę dopieścić się kosmetycznie i zakupiłam kilka rzeczy. Niektóre już kiedyś miałam, a niektóre były dla mnie nowinkami. Z jednych jestem zadowolona, a na innych się strasznie zawiodłam, natomiast część z nich będę dopiero testowała. Dzieląc się swoimi opiniami zdaję sobie sprawę,  że dla mnie…

Jestem amatorką soków…. dziś sok z jabłka papierówki, selera naciowego i mięty

Jestem amatorką różnych soków. Lecz był problem z ich robieniem, chociaż ten problem był bardziej związany z lenistwem…:)) Nie lubiłam obierać tych wszystkich owoców czy też warzyw, a potem czyścic sokowirówki.  Jakiś czas temu małżonek namówił mnie na zakup wyciskarki. Założenie było wzniosłe, że od momentu zakupu będę poiła rodzinę samymi zdrowymi sokami…:) Odpadł problem…