Jakie auto kupić… oto jest pytanie..??

       Jakie auto kupić… ostatnio ciągle męczy mnie to pytanie. Chociaż nie jestem w tym osamotniona, bo chyba bardziej ten problem męczy moją połowicę niż mnie. Gdyby to tylko ode mnie zależało, to już dawno bym coś kupiła. Dla mnie jest przede wszystkim ważna rozsądna cena, ma mi odpowiadać jego wygląd i  najważniejsze ma jeździć. Natomiast mój mężczyzna analizuje każdy szczegół tego co nie widać, poczynając od silnika, a kończąc innych parametrach, które są dla mnie czarną magią…:))

Pppp…

      Patrzy… porównuje… próbuje… przelicza… podlicza… i nie wiem ile jeszcze tych pppp… a auta jak nie ma tak nie ma…:)) Lecz jednego jestem pewna, jak już wszystkie pppp u małżonka będą zaakceptowane, to stwierdzę, że warto było tyle czekać.

Sentyment..

      A trochę jednak czekam… moim poprzednim autem, którym jeździłam i jeździłam, był Opel Vectra. Auto które już dawno zapomniało, że jest pełnoletnie. Było ze mną na dobre i na złe. Nigdy mnie nie zawiodło. Psuło się rzadko a jak już mu coś dolegało, to dawało znać albo w domu, albo w okolicy mechanika.
      Było to auto, które wybaczało mi wszystkie moje hardcorowe poczynania. Chyba największym moim niechlubnym wyczynem było osadzenie go na mega kamieniu. Do tej pory nie wiem, jak w ogóle udało mi się coś takiego zrobić…  Zrobiłam nawet zdjęcie tego mojego wyczynu i przez przeszło 10 lat leżało zakopane w plikach komputera… ale co mi tam pokaże ….:))
zdjecia-pieniny-158
      Na pomoc zawołałam znajomego mechanika, który wykorzystując samochód lawetę oswobodził moje auto. Gdy stanęło kołami na ziemi, bez problemu odpaliłam i od razu pojechałam na warsztat sprawdzić czy coś nie uszkodziłam… i o dziwo wszystko było ok..:))
Już później nie zdarzyło mi się abym tak drastycznie się z nim obeszła i w zamian woziło mnie jeszcze przez długie lata, wybaczając mi moje większe lub mniejsze  błędy.

Niestety, to ja je zawiodłam, bo na czas nie zmieniłam rozrządu… a jak już padło, to koszt naprawy znacząco przewyższał jego wartość. Płakałam za nim gdy go sprzedawałam, jedynym pocieszeniem jest to, że nie poszło na przemiał a zostało dawcą dla innych aut.

Czas mija…

      Już mija przeszło półtora roku jak jestem bez auta. Lecz nie odczuwałam tego zbytnio, bo przez dłuższy okres miałam auto od brata, które u niego stało i nikt nim poza mną nie jeździł. Lecz niedawno bratanek zrobił prawo jazdy i przyszedł czas abym miała coś swojego.
      Dlatego też, przez ostatni tydzień razem z małżonkiem, objeździliśmy wszystkie salony samochodowe w okolicy. Umawiałam się na jazdy próbne aby poczuć jak w danym aucie się czuję i jak się nim jeździ. Każde z nas widziało inne zalety poszczególnych aut. Ale byliśmy też jednomyślni stwierdzając, że jest fajnie mieć auto „nówkę”, lecz nie za te pieniądze jakie oferują w salonach.
      Teraz małżonek pojechał do Niemiec i tam zrobi podobny rekonesans. Najbardziej interesuje nas samochód dwu lub trzy letni,  kupiony za pośrednictwem salonu samochodowego, gdyż w komisach samochodowych z tą wiarygodnością auta różnie to bywa.

Co teraz…

      Po podsumowaniu tego co wypróbowałam i zobaczyłam, przypadły mi do gustu trzy marki. Ford Fiesta… sportowa wersja…. dość drogi jak na takie małe auto… lecz wzrok przyciągał jego wygląd.Szczególnie podobał mi się kolor i pięknie wykończone wnętrze.
imag2789
imag2786
      Następnie godne uwagi było VW Polo, limitowana wersja z automatyczną skrzynią biegów, tu cena również mocno wygórowana. W miarę rozsądną cenę miał Opel Astra w smakowitym czekoladowym kolorze…:))

Moje marzenie…

      A tak naj… naj… najbardziej podobał mi się Mercedes A-Klassa tyle, że cena przyprawia o zawrót głowy!!!   Ale pomarzyć można..:)) Od przeszło roku, mam go jako tapetę na pulpicie komputera…może sobie przyciągnę…:))
the-new-mercedes-benz-a-class-market-launch-i
      Jak wcześniej napisałam, wszystkie samochody, które oglądałam i którymi jeździłam, były nowe a ceny jeszcze bardzo wygórowane. Teraz chyba nie jest odpowiedni moment aby kupować nowe auto. Przypuszczam, iż w styczniu bądź lutym, powinny być wyprzedaże rocznika i dużo większe zniżki. Jeśli do tej pory nie kupimy jakiegoś dwulatka, to a nuż skusimy się na jakiś model oferowany w ramach wyprzedaży. A jak coś kupię, to na pewno się podzielę moją radością..:))

Leave a Reply