Dzień samolotów i lotnictwa….

 Ponoć wczoraj obchodziliśmy dzień samolotów i lotnictwa. Czytając tę informację zdałam sobie sprawę, iż nieubłaganie zbliża się mój dzień …. dzień samolotu…  i wylotu…:)
     Tak jak pisałam wcześniej, nasze dzieci wybrały „obczyznę”. Syn krąży pomiędzy Niemcami i Francją, a córka wybrała dość odległy kraj bo Kanadę. Z synem widuję się kilka razy w roku i właśnie na dniach przyjeżdża na trzy tygodnie. Natomiast z córką nie widziałam się prawie rok, stęskniłam się za nią i bardzo się cieszę na nasze spotkanie..:)

Lecz  nim do niego dojdzie, będę musiała przetrwać 10 godzin lotu, a tak bardzo obawiam się latania…

 Leciałem raptem trzy razy…

     W swoim życiu leciałam raptem trzy razy, były to raczej krótkie loty. Pierwszy mój lot odbył się z Frankfurtu do Katowic, trwał około godziny i wtedy leciałam sama. Drugi był już trochę dłuższy, bo z Frankfurtu do Malagi oraz trzeci lot, w sumie ten sam, bo droga powrotna. Każdy trwał prawie trzy godzinny. Wtedy na pokładzie byliśmy Wszyscy… i już przenigdy tak nie zrobię, żeby w jednym samolocie była cała moja najbliższa rodzina. Wiem, że jakby nie było, był to wspólny wyjazd na wakacje, więc innej możliwości nie było. Lecz ten strach jaki mnie opanował, był kilkakrotnie większy niż wtedy gdy leciałam sama. Bałam się za każdego z nas osobno i nie przypominam sobie, żebym wcześniej, bądź też później, tak bardzo się bała. Za każdym razem w największą panikę wpadałam jak samolot startował… nie jest to z mojej strony podejście logiczne, gdyż ponoć znacznie większe niebezpieczeństwo jest w trakcie lądowania. Ale ja, jak to ja, mam własne teorie…:)
     Zdecydowanie należę do tej grupy ludzi, która woli stąpać twardo po ziemi, a mimo to postanowiłam zadziałać wbrew sobie. Wiedziałam, że jeszcze przez najbliższych wiele miesięcy córka raczej nie przyleci do domu i dlatego postanowiłam, że to ja się do niej wybiorę.
     Co jakiś czas przeglądałam różne strony oferujące przeloty do Kanady, i któregoś bardzo wczesnego marcowego poranka, spontanicznie podjęłam decyzję o kupnie biletu, a mojej spontaniczności pomogła cena, bo za bezpośredni lot tam i z powrotem  miałam do zapłaty 1 940 zł. Nie zastanawiając się długo zabukowałam. Po trzech godzinach z ciekawości weszłam ponownie na stronę i ten sam lot kosztował już 2 700 zł. Więc miałam sporo szczęścia …:)
    Bukując bilet pomyślałam sobie… gdzie tam sierpień… niepokój z lataniem odłożyłam tak, jak i wydrukowany bilet do szuflady… a teraz już mamy prawie sierpień i za kilkanaście dni lecę…
cieszę się i boję jednocześnie…:)

Zapraszam do podzielenia się komentarzem ...:))

%d bloggers like this: