Marzenia spełniają się każdego dnia…!!!

Marzenia spełniają się każdego dnia… tylko, że jest to dla nas tak oczywiste, że nawet tego nie zauważamy i tylko narzekamy… „Co mi tam z marzeń.. skoro i tak się nie spełniają…”

A jednak, marzenia spełniają się…

Mamy wiele marzeń i dużych, i małych. Głównie nasze myśli skupiamy na tych największych i często mało realnych. Natomiast pomijamy magię spełnienia tych najmniejszych i najbardziej nam potrzebnych.

Wbrew temu co myślimy, to marzenia spełniają się nie tylko każdego dnia, ale w każdej godzinie i w każdej minucie. Wcześniej tak nie myślałam, gdyż w ogóle się nad tym specjalnie nie zastanawiałam. Jednak jakiś czas temu odkryłam, że spełnienie marzeń mamy na wyciągniecie ręki…  ta oczywista prawda, którą ze swojej strony potraktowałam jak wielkie odkrycie, prawie powaliła mnie na kolana…

Marzenia…

Każdy nasz dzień jest wypełniony marzeniami, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki spełniają się…!!!

Na pewno myślcie sobie, co za bzdury pisze…:)) Ale zobaczcie… czy nie mam racji…:))

Zacznijmy od tych małych marzeń:

Budzimy się… marzy nam się kubek gorącej pysznej kawy… Idziemy do kuchni, nastawiamy czajnik lub włączam ekspres do kawy… kilka chwil… i nasze marzenie trzymamy w dłoni i delektujemy się jego aromatycznym smakiem…:)

Nawet nam w tym momencie do głowy nie przyjdzie, że są takie osoby co nie mają kuchni… nie mają kawy… a nawet, nie mają czystej wody do picia… I taka nasza codzienna kawa, jest dla kogoś ogromnym marzeniem. Takim, jak dla większości z nas Ferrari, które wydaje się nieosiągalne…

I tak jest ze wszystkim…!!!

Marzymy o super posiłku lub najzwyklejszej kaszance… idziemy do sklepu, kupujemy produkty i działamy, bądź też wybieramy szybszą drogę do celu i wybieramy się do restauracji…:)

Marzymy o fajnych butach lub zwykłej koszulce do biegania… tak długo szukamy po sklepach, aż prędzej czy później trafimy i mamy… a często się zdarza, że nasze marzenie dostajemy z bonusem…:).

Podobnie jak ja wczoraj… od dłuższego czasu szukałam balerinek, gdyż wymarzyłam sobie wygodne buty, które nie będą tak męczyły moich nóg jak buty na obcasie. Od kilku dni, rozglądałam się za odpowiednimi i nic specjalnego nie widziałam. Aż tu wczoraj… nie dość, że trafiłam na takie jakie szukałam, to miałam dylemat, które wybrać. W sumie kupiłam dwie pary, bo okazało się, że przy zakupie dwóch par, na drugie jest 50% zniżki…:))

Marzymy o fajnym rowerze albo samochodzie… i jak bardzo tego chcemy, to też mamy….:). Może nie od razu Ferrari, ale krok po kroku, dążymy do tego najbardziej wymarzonego…:))

Marzenia, które same Ciebie odnajdą…

Uwielbiam mód i małe pszczółki, które tak pracowicie zbierają nektar aby zaspokoić moje pragnienie miodu…:) Zawsze fascynowały mnie ule i marzyło mi się, aby kiedyś na ogrodzie postawić choćby dwa małe ule. Jak byłam dzieckiem często asystowałam mojemu dziadkowi przy jego mini pasiece. Miał chyba z sześć uli. Uwielbiałam cały ten proces powstawania miodu, poczynając od doglądania pszczół, a kończąc na złocistym, lejącym miodzie ze świeżą chrupiącą bułeczką….:)

Marzyłam o ulach, ale nic nie robiłam w tym kierunku aby je mieć. Aż tu w zeszłym tygodniu, moje marzenie stanęło u progu mojego ogrodu…!!!

Ule u progu mojego ogrodu

W tym dniu, wzięłam się za koszenie trawników, a wtedy moje psisko ma raj, bo morze biegać do woli…:) Zauważyłam, że Advil co chwilę wybiega poza teren ogrodu i poszłam sprawdzić co go tam tak ciągnie. Najpierw nie wiedziałam co to jest, ale jak przekroczyłam granice ogrodu,to moim oczom ukazało się moje wieloletnie marzenie!!!

ule  ule ule z oddali

ule pszczoły i ul poidełko dla pszcół

Poza ulami, zastałam też właściciela pasieki, który wytłumaczył mi, że teraz pszczelarze muszą dokarmiać pszczoły, gdyż w ich okolicy jest zbyt mało pokarmu aby wyżywić pszczoły i mieć jeszcze miód dla siebie. Dlatego szukają odpowiednich miejsc, gdzie wywożą swoje ule, oczywiście za zgodą właścicieli danego terenu.

Pytał czy mi to nie przeszkadza, że postawił swoje ule tuż przy granicy mojego ogrodu. Powiedziałam, że w żadnym wypadku, wręcz przeciwnie, bo dzięki temu, spełnił moje marzenie…:))

Ule będą stały około sześć tygodni, a potem moje marzenie spełni się może jeszcze bardziej, gdyż właściciel uli obiecał, że pomoże mi w założeniu dwóch własnych uli, które już nie będą stały na granicy ogrodu, ale w moim ogrodzie…:))

Duże i małe marzenia…

I tak to jest z tymi naszymi marzeniami, tymi małymi i tymi dużymi… tylko niestety, większość z nas uważa, że to nie są żadne marzenia… tylko zwykła codzienność, która nam się należy…

Dlaczego nie potrafimy docenić tego, co już mamy… i nie cieszymy się z tych drobnych rzeczy, które od losu dostajemy…???

Wystarczy tylko zmienić nastawienie, a te drobne codzienne marzenia, urosną do rangi Wielkich Spełnionych Marzeń…:))

 

to-mozliwosc-spelniania-m

 

 

 

 

4 Comments

  1. Grażyna napisał(a):

    Tu się z Tobą całkowicie zgadzam. Moim marzeniem było mieć domek.Nie ważne jest dla mnie że to trwa przeszło 30 lat.Cegiełka do cegiełki metr za metrem a przy tym pojawiło się pełno ubocznych marzeń tego np jak będę meblować
    Budowa trwa a ja już gromadzę starocie aby wypełnić pustkę tego domu ktory być morze po tylu latach osiągnie Cel
    I spełni się moje marzenie z młodosci,ktorego inspiracją było zobaczyć własnie Twój DOM.
    OBY TE ULE SZYBKO ZAGOSCIŁY U CIEBIE przyjdę na miodzik.naturalnie twojej pasieki

    1. Viola napisał(a):

      Trzymam kciuki abyś jak najszybciej zamieszkała w tym wymarzonym domu, który jest super i znajduję się w pięknej okolicy… pora abyś wreszcie odpoczęła i cieszyła się swoimi zrealizowanymi marzeniami..!!! A na miodek serdecznie zapraszam już dzioś… na razie z innych pasiek… a kiedyś, a nóż z mojej…:))

  2. Grażyna napisał(a):

    Witaj.zaproszenie przyjęte
    Serdecznie pozdrawiam

    1. Viola napisał(a):

      Trzymam za słowo…buziaki…:))

Zapraszam do podzielenia się komentarzem ...:))

%d bloggers like this: