Menopauza… koniczyna czy soja… jaką wybrać terapię…

koniczyna czerwona

Menopauza… koniczyna czy soja… jaką wybrać terapię…  Kilka dni temu natknęłam się na ciekawy artykuł, który opisywał naturalne produkty pozwalające radzić sobie z trudnym okresem, jakim jest menopauza. Pod jego wpływem przypomniałam sobie czas, kiedy sama borykałam się z tym problemem.

Biłam się z myślami, czy o tym pisać…  Najpierw pomyślałam, że mam już to za sobą, więc po co do tego tematu wracać. Lecz ostatecznie doszłam do wniosku, że moje doświadczenia, z tym nieciekawym czasem, pomogą w jakiś sposób innym czytelniczkom.

Jak to było u mnie…

Szczerze muszę przyznać, że przeszłam ten okres w miarę spokojnie, ale nie bezobjawowo. Pierwsze symptomy zaczęły pojawiać się w czasie, kiedy mój poziom życiowego stresu osiągnął maksimum. Na początku nie wiedziałam, czy zawroty głowy, uderzenie gorąca i kołatanie serca, to działanie stresu, czy też odezwał się ten czas w moim życiu, którego każda kobieta wolałaby uniknąć. Zaczęłam siebie dokładniej obserwować. Po pewnym czasie przejrzałam na oczy i przestałam winić za wszystko stres – to nie on był głównym winowajcą, choć też miał swój wkład.

Poszukiwanie rozwiązania…

Zaczęłam szukać rozwiązania. Z góry założyłam, że terapia hormonalna nie wchodzi w rachubę i postawiłam na terapię naturalną. Razem z zaprzyjaźnioną farmaceutką zrobiłyśmy przegląd produktów i wybrałyśmy „jeden z lepszych”, jak to określiła moja doradczyni.

Zaczęłam ufnie stosować, z założeniem, że rośliny mi nie zaszkodzą, a jedynie mogą pomóc. W trakcie terapii objawy złagodniały, ale pojawił się problem ze skórą. Na początku nie łączyłam go w ogóle z tabletkami. Zastanawiałam się tylko… co ja znowu zjadłam, że jestem wysypana. Stali bywalcy bloga wiedzą, że jestem uczulona na sporo produktów i muszę się pilnować, aby mnie nie wysypało jak nastolatkę…:)

Im dłużej brałam produkt, tym mocniej byłam wysypana. Odstawiłam go na jakiś czas, to problem zniknął. Jak wróciłam do produktu, to problem pojawił się ze zdwojoną siłą. I w ten oto sposób, dowiedziałam się, że moja lista produktów uczulających powiększyła się o kolejny i jest nim soja. Musiałam odstawić preparat, do czasu, aż znajdę taki produkt, w którym nie będzie soi.

sojaNiestety w tamtym okresie, prawie wszystkie produkty wspomagające przejście trudnego okresu menopauzy bazowały na soi. Gdyż soja, a konkretnie – izoflawony sojowe, są estrogenami roślinnymi o budowie zbliżonej do żeńskich hormonów płciowych.

Przekopałam cały Internet w poszukiwaniu zamiennika dla soi… i znalazłam! Była nim koniczyna czerwona… :)) I wreszcie dzięki niej pozbyłam się problemów z objawami, które mnie męczyły nie tylko z powodu menopauzy, ale przede wszystkim pomogła mi w uwolnieniu się od problemów, z jakimi borykałam się jako alergik.

W swoich poszukiwaniach byłam bardzo ostrożna, gdyż zdaję sobie sprawę, iż nawet preparaty oparte na koniczynie, mogą zawierać minimalne ilości soi, które u co wrażliwszych osób mogą wywołać reakcje alergiczne. Na szczęście u mnie było inaczej.. :))

Artykuł, który przykuł moją uwagę…

Myślę, że mój wewnętrzny alergik sprawił, że zwróciłam uwagę na artykuł opisujacy produkty firmy Doppelherz , które są skierowane dla kobiet borykających się z trudnym czasem menopauzy. Najbardziej spodobał mi się fakt, że dają wybór pomiędzy soją a koniczyną czerwoną. Producenci zdali sobie sprawę, że świat alergików powiększa się w zastraszającym tempie. I właśnie ta grupa potrzebuje wsparcia, dlatego robią wszystko, aby wśród ich produktów była możliwość doboru tego najbardziej właściwego.

Obecnie na rynku są dostępne dwa suplementy : Doppelherz aktiv Aktiv-Meno FORTE oraz Doppelherz aktiv Meno COMPLEX 1x DZIENNIE.
Pierwszy z nich w swoim składzie zawiera soję, więc nie będę się na nim skupiała, gdyż akurat ten preparat w moim wypadku musiałabym wykluczyć. Natomiast drugi, jest zdecydowanym moim faworytem, dlatego poświęcę mu kilka linijek…:))

Doppelherz aktiv Meno Complex…

Jak sama nazwa mówi, jest to produkt należący do znanej od wielu  lat firmy farmaceutycznej Doppelherz i to zawsze plus. Jak również wskazuje nazwa: to, co go wyróżnia, to kompleksowy skład i działanie. Menopauza oznacza w końcu całą masę przykrych dolegliwości i dobieranie oddzielnego suplementu do każdej z nich to ostatnie, czego chcemy. Preparat zawiera unikalną kombinację składników pomagających w spokojnym przejściu okresu menopauzy oraz cieszeniu się życiem po menopauzie. Wykazuje potrójne działanie:

Menopauza - Meno Complex

  • Koniczyna czerwona pozwala łagodzić objawy menopauzy (fale gorąca, drażliwość, bezsenność) i działa korzystnie na układ krążenia. Ta ostatnia cecha jest szczególnie ważna nawet wtedy, gdy menopauza już ustanie.
  • Wiesiołek wspomaga równowagę hormonalną i zdrowy wygląd skóry.
  • Magnez, kwas foliowy i witamina B6 pomaga w prawidłowym kojarzeniu i zapamiętywaniu, wspomaga ogólną sprawność umysłową.

Jak pisze producent: 1 kapsułka dostarcza aż 300 mg oleju z wiesiołka, 250 mg standaryzowanego wyciągu z koniczyny czerwonej oraz 60 mg jonów magnezu.

 Mój wybór…

Gdybym teraz musiała borykać się z problemem, wybrałabym Doppelherz aktiv Meno Complex. Zdecydowanie przemawia do mnie skład, dawkowanie i cena.
Dlaczego nie wybrałabym tych, które stosowałam… prawdopodobnie chciałabym zrobić mały test, porównać ich działanie i jakie przynoszą efekty. Ale niestety, a raczej stety…:) Nie mam możliwości tego zrobić… Bo na całe szczęście, natura jest litościwa i okres menopauzy przechodzimy tylko raz….:))) Za to Wy macie obecnie wybór pomiędzy koniczyną, a soją i już nie musicie się martwić: ani menopauzą, ani alergią…:))

 

*** Powrót do wspomnień z okresu menopauzy, jest wynikiem nie tylko ciekawego artykułu, ale również podjętej współpracy z firmą Doppelherz, która postawiła na dwa naturalne produkty, które mają pomóc kobietom, w łagodnym przejściu tego trudnego dla nas czasu.

Advertisement

Zapraszam do podzielenia się komentarzem ...:))

%d bloggers like this: