Miałam tego nie robić…!!

      Miałam tego nie robić… obiecałam to sobie w momencie zakładania bloga… ale niestety, dziś jest to silniejsze, od złożonej obietnicy…

     A przed czym się tak broniłam??? … Przed pisaniem i odnoszeniem się do spraw związanych z polityką, która czy tego chcemy, czy też nie, wkracza we wszystkie strefy naszego życia…:((

       Prawie trzydzieści lat byłam związana zawodowo z samorządem. Kochałam moja pracę, dawała mi wiele satysfakcji i zadowolenia. Cieszyłam się, że w miarę swoich uprawnień i możliwości, mogłam  pomagać lokalnej społeczności. Zawsze uważałam, że najlepiej z zarządzaniem radzą sobie samorządy lokalne, które są blisko ludzi, a w małych gminach wręcz znają każdego swojego mieszkańca od kołyski, a sprawy wielkiej polityki były poza nią. Nasza praca była szanowana i doceniana, dlatego wykonywało się ją z ogromną przyjemnością i zaangażowaniem.

      Od kilku lat zaczęło się to zmieniać, z czasem i do małych gmin zaczynał mieszać się świat polityki. Do zarządzania gminami zaczęli garnąć się ludzie, którzy nie mieli żadnego pojęcia o ich funkcjonowaniu. Stanowiska w urzędach zaczęły być dzielone i gro z nich, zaczęło należeć do tak zwanych łupów wyborczych. Bez skrupułów, każda kolejna władza obsadzała je swoimi ludźmi zwalniając poprzedników. Takie zachowania  przyczyniły się do stopniowej  utraty zaufania do pracy urzędnika, która z czasem w oczach mieszkańców, coraz bardziej traciła na znaczeniu.

     Obecnie zawód urzędnika jest jednym z najbardziej niewdzięcznych zawodów, mimo, że ta grupa zawodowa bardzo ciężko pracuje. Nie dość, że musi ogarnąć chore ambicje swoich, bardzo często, niekompetentnych przełożonych, ale również  musi zrozumieć sprzeczne działania administracji państwowej. Obawiam się, iż tej grupie zawodowej będzie coraz ciężej. Oczywiste mam na myśli ludzi, którzy kochają swoją pracę, wykonują ją z pasją i rozumieją jej istotę. Natomiast nie chcę, i nie będę wypowiadała się o tej drugiej grupie, bo szkoda się denerwować…

Co mnie skłoniło do złamania obietnicy…

Foto: T.Gzell/PAP

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/protest-poslow-blokuja-mownice-sejmowa,700366.html

      Wydarzenia ostatnich tygodni sprawiły, że na jakiś czas przeprosiłam się z pilotem i zaczęłam oglądać TV, a raczej słuchać programów publicystycznych, w których są podejmowane próby ogarnięcia tego, co przez ostatnie dni i miesiące dzieje się w naszym kraju. I nie czuję się z tym dobrze… i moje odczucia przelałam na bloga.

      Od zawsze żyłam z nadzieją, że przyjdzie taki okres, iż w Polsce będzie się żyło godnie i dostatnio. Nie będzie trzeba wyjeżdżać w poszukiwaniu pracy do innych krajów, a rodziny będą zawsze razem. Dlatego też, gdy wiele lata temu, zastanawialiśmy się czy zamieszkać w inny kraju, byłam na NIE.  Wierzyłam, że przyjdzie taki czas, kiedy będziemy mogli zapewnić dobre życie naszym dzieciom.

     Myliłam się… efektem mojego NIE jest to, że obecnie każde  z naszych dzieci mieszka w innej części świata. Nawet mąż, z racji wykonywanej pracy, od wielu lat więcej przebywa poza krajem niż w domu. Tylko ja, uparcie staram sobie wmówić, że może jeszcze jest jakaś szansa na lepsze jutro… ale po wydarzeniach z ostatnich miesięcy coraz czarniej tę szansę widzę…:((

      I chyba znowu odłożę pilota na półkę i nie będę już więcej chciała widzieć, ani  słyszeć o tym wszystkim, co się dzieje. Patrzeć jak nasz kraj, który bardzo kocham, jest spychamy nad przepaść, gdzie króluje bezprawie, rasizm, brak tolerancji, autorytaryzm, lizusostwo i kolesiostwo.

Już tego nie zrobię…

     Obecnie otaczająca rzeczywistość potrafi sprawić, że nawet z największego optymisty można zrobić pesymistę. Więc mam nadzieję, że był to mój pierwszy i ostatni raz, kiedy na moim blogu wkraczam na brzeg wzburzonej rzeki zwanej polityką.

    Zdaję sobie sprawę, że przed nami Polakami, Europejczykami, Amerykanami jak również innymi narodami, toczy się naprawdę ciężki okres, czas trudnych decyzji i wyborów. Lecz nie chcę tej ciężkiej atmosfery przenosić do mojego świata, który sobie stworzyłam i na który tylko ja mam wpływ. A dzisiejszy wpis, był wyjątkiem od reguł jakie sobie ustaliłam i postaram się już tych reguł nie łamać.

Leave a Reply