Moja przygoda z TVP2 – Pytanie na Śniadanie… zaproszenie…

kolejne drzwi

Moja przygoda z TVP2 – Pytanie na Śniadanie… gdy przygotowuję ten wpis, to jest sobota i emocje powoli opadają. Dlatego z większą uwagą mogę podzielić się z Wami tym, co przytrafiło mi się w tym tygodniu…:) A był to ważny tydzień, bo otwarły się przede mną kolejne drzwi…:))

Jak zwykle w trakcie pisania strasznie się rozpisałam, gdyż chciałam podzielić się z Wami moimi emocjami i wrażeniami, jakie pojawiły się od poniedziałku, do czwartku i były one związane z zaproszeniem, które otrzymałam od TVP2. Szanując Wasz czas, oraz aby Was nie zanudzić, to  postanowiłam podzielić ten wpis na dwie części…

Zaproszenie z TVP2…

W poniedziałek (08 październik), krótko przed wyjazdem na moje zajęcia –„Obudź w Sobie Motyla”, przeglądałam jeszcze wiadomości mailowe. Jeden z maili zwrócił moją uwagę. W pierwszym momencie pomyślałam, że coś jest nie tak i mail został błędnie wysłany. Ale jak się wczytałam, to rozwiały się moje wątpliwości, gdyż wiadomość była skierowana faktycznie do mnie….:)

Dzień dobry!

Pisze z serdecznym zaproszeniem do programu „Pytanie na Śniadanie” na czwartek 11 października w temacie „Jak znaleźć pracę po 50-tce”. Chcemy Pani historie przytoczyć jako inspirację dla kobiet, którym również przytrafiła się utrata pracy w tym wieku. Bardzo byłoby nam miło Panią gościć.

Długo się nie zastanawiając oddzwoniłam na wskazany numer, a przeprowadzona rozmowa potwierdziła, że to nie pomyłka…:))

Zaskoczeniem był dla mnie termin, 11 październik – czyli już najbliższy czwartek. Bałam się, że nie ogarnę tego logistycznie, gdyż musiałabym dzień wcześniej wyjechać do Warszawy, aby bez problemu zdążyć na poranny udział w programie – „Pytanie na Śniadanie”. Pani Joasia, z którą rozmawiałam powiedziała, że jak wyrażę zgodę, to nie mam się niczym martwić, gdyż to oni zabukują dla mnie hotel i pokryją wszystkie koszty związane z moim wyjazdem. W takiej sytuacji nie było co się zastanawiać… zgodziłam się!!!

Po tej rozmowie, pojechałam mega podekscytowana na moje zajęcia z dziewczynami. Oczywiście podzieliłam się z nimi tą świetną wiadomością i zachęcałam do oglądania czwartakowego programu w TVP2 – Pytanie na Śniadanie…:) W trakcie prowadzenia zajęć, byłam tak nakręcona, że mogłabym z dziewczynami ćwiczyć aż do nocy…:))

Wyprawa do Warszawy…

We wtorek nie mogłam sobie znaleźć miejsca, gdyż czekałam na ostateczne potwierdzenie mojego uczestnictwa w programie. Otrzymałam je o 16.03 i od tego momentu nie było już odwrotu…:)

Zasiadłam do komputera, aby za pośrednictwem strony InterCity zakupić bilety. Jak na złość, natrafiłam na przerwy w funkcjonowaniu strony, ale ostatecznie, po godzinnym kombinowaniu udało mi się nabyć bilety.

Potem wzięłam się za pakowanie… i pojawił się odwieczny problem… w co się ubrać…:) Wiedząc, że ten problem się pojawi, to zapobiegliwie, do południa wybrałam się na zakupy, z założeniem a nuż, na coś ciekawego trafię… i trafiłam…:)

Późnym wieczorem, spakowana w coś nowego, i w coś starego… niczym panna młoda na wydaniu… byłam gotowa aby o świcie, wyruszyć na podbój nowego wyzwania i otwierania kolejnych drzwi, jakie stawia przede mną życie…:))

Wyjazd do Warszawy…

We środę wyruszyłam do stolicy…:) Muszę przyznać, że z Raciborza mamy w miarę dobre połączanie do Warszawy. Można skorzystać z połączań z przesiadkami lub wybrać bezpośrednie połączenie. Wybrałam to drugie, czyli pociąg bezpośredni o godz.- 6:28, oraz powrót następnego dnia o godz. – 16:18. Jedynym minusem, jest czas jazdy – przeszło pięć godzin…

Lecz mi osobiście, aż tak bardzo to nie przeszkadza, wolę jechać trochę dłużej, niż kombinować z kilkoma przesiadkami. Poza tym, od dziecka lubiłam jazdę pociągiem. Może temu, że moi rodzice oraz dziadkowie byli kolejarzami, dlatego od zawsze byłam związana z tym środkiem lokomocji. Do dnia dzisiejszego, mam do niego ogromny sentyment…:)

W poszukiwaniu hotelu…

Gdy dotarłam do Warszawy, nie miałam jeszcze potwierdzonej lokalizacji hotelu. Gdy tak czekałam na sms potwierdzający, to jak spod ziemi zatrzymała się koło mnie taksówka i kierowca pyta… Gdzie zawieźć…??? Roześmiałam się…  i powiedziałam…  Z podwiezienia to chętnie skorzystam… ale nie wiem jeszcze, gdzie chcę jechać…:)))

Rozbawiłam moim zachowaniem, pana z taksówki… oferował, że poczeka ze mną na tego ważnego sms-a…:)) Ostatecznie, bardzo szybko otrzymaliśmy informację gdzie mamy jechać. Wypadła nam trasa do  – „Sangate Hotel”.

Sangate Hotel Warszawa Sangate Hotel

W czasie drogi, bardzo fajnie nam się rozmawiało. Dostałam też cenne informacje, jak następnego dnia mam się udać na Woronicza, gdzie znajduje się siedziba TVP2. Nalegał abym wyszła z hotelu z dużym wyprzedzeniem. Bo mimo, że znajduje się on tylko trzy kilometry od mojego celu, to przy obecnych przebudowach, jak również porannym szczycie, tą krótka trasę będę pokonywała nawet godzinę.

Poinformował mnie również, że przeważnie pod hotelem stoją taksówki, więc jeśli go posłucham i wyjdę z wyprzedzeniem, nie powinnam mieć problemu z dotarciem na czas.

Gdy dotarłam do recepcji hotelowej, czekała na mnie kolejna niespodzianka. Okazało się, że moje nazwisko nie figuruje w ich systemie rezerwacji. Ponownie musiałam wykonać „telefon do przyjaciela”. Po kilku minutach wszystko się wyjaśniło i mogłam udać się do pokoju aby trochę odpocząć.

Sangate Hotel recepcja Sangate Hotel

Koleżeńskie spotkanie…

Wykorzystałam to, że jestem w Warszawie i umówiłam się z moją koleżanką, która jest również blogerką i prowadzi bloga „Fajna Baba nie rdzewieje”. Jak zwykle, zaskoczyłam Elę. Bo moje ostatnie wizyty w Warszawie są zawsze zaskoczeniem, nie tylko dla moich znajomych, ale również dla mnie samej…:)))

Na całe szczęście Ela znalazła dla mnie czas i umówiłyśmy się na 17-tą. Więc  poza krótkim wypoczynkiem, miałam jeszcze sporo czasu aby przejść się po najbliższej okolicy. Zrobiłam sobie mały spacer aby sprawdzić czy jest w pobliżu jakiś lokal, aby wspólne z Elą spędzić czas przy dobrej kolacji. Niestety, nic w pobliżu nie było.

Ela znała okolicę, dlatego przyjeżdżając po mnie, miała już gotowy plan, gdzie się udamy aby zjeść coś fajnego, w dobrej atmosferze i w przystępnych cenach.

Spędziłyśmy wspólnie bardzo fajne popołudnie, nagadałyśmy się za wszystkie czasy i nawet nie zauważyłyśmy, że przyszła pora  mojego powrotu do hotelu.

Położyłam się spać z głową pełnych myśli, co mnie będzie czekało następnego dnia… a działo się.. oj działo… :))))

A jak wyglądał mój w czwartek będzie można przeczytać we wpisie  – Moja przygoda z TVP2 – Pytanie na Śniadanie… udział w programie – wpis ukaże się jutro – czyli w niedzielę…:)

 

 

 

1 Comments

Zapraszam do podzielenia się komentarzem ...:))

%d bloggers like this: