Powrót do przeszłości…

      Powrót do przeszłości… nie lubię tego robić, zwłaszcza nie lubię powracać do etapu związanego z moją byłą pracą. Ten rozdział  chciałam już całkowicie zamknąć i więcej do niego nie wracać. Ale niestety nie da się…:(

      W wyniku zmian, jakie zaszły w moim byłym zakładzie pracy, nie tylko ja boleśnie odczułam zaistniałe zmiany, ale także kilka innych osób. Sprawy wylądowały w sądach i się ciągną i ciągną… Znając tempo pracy polskich sądów jeszcze to potrwa.

      Dziś niestety w jednej z takich spraw uczestniczyłam jako świadek, nie uśmiechało mi się tam jechać i spotkać ponownie tych ludzi, no ale trzeba.

      Dlaczego o tym piszę w stylizacjach, bo akurat w tym miejscu moja stylizacja jest ważna. Zawsze gdy jechałam do sądu, to ubierałam się wyjątkowo urzędniczo. Uważałam, że powaga instytucji tego wymaga. Tym bardziej, że przez długie lata byłam ławnikiem. Ale jak doszło do tego, że sama potrzebowałam wsparcia sądu, to zostałam potraktowana wyjątkowo niesprawiedliwie…

Moja propozycja na dziś…

     Stwierdziłam, iż ta instytucja z mojej strony będzie traktowana tak, jak każda inna i zero służbowego stroju. Wybrałam wersję wygodną i na luzie, odpowiednią do pogody, bo dziś był chłodny dzień.

   Nie zawsze jest możliwość aby mój brat zrobił mi zdjęcia, więc dziś zabawiłam się sama w fotografa i możliwe, że ten typ sesji zdjęciowych na stałe zagości w zakładce stylizacje pod nazwą lustrzane odbicie..:))

Lustrzane odbicie…

Wybrałam sukienkę z dzianiny w kolorze szaro-brązowym, grube brązowe rajstopy i szarobrązowe  kozaczki z elementami sztucznego kożuszka.

Dołożyłam długi szal, który ostatecznie przełożyłam na górę płaszcza.

Na sukienkę założyłam lekko rozkloszowany płaszczyk z sztucznego futerka w gamie kolorów pomiędzy szarym a brązowym.

Uzupełnieniem  stroju była brązowa torebka.

Mój wewnętrzny urzędnik zwyciężył…

Jednak mój wewnętrzny urzędnik zwyciężył, do tego stopnia, że wróciłam się z auta i przebrałam w bardziej oficjalny strój…:)

Z przebraniem nie miałam problemu, bo wskoczyłam w zestaw, który miałam ostatnio na urodzinach u koleżanki i spokojnie wisiał sobie na wieszaku, jakby czekając, że zmienię zdanie..:))

2 Comments

  1. Grazyna napisał(a):

    Tam też pracują tylko ludzie i pewnie nie raz widziałaś że ubiór urzędników sądu nie zawsze był stosowny do zajmowanego stanowiska. W sukienneczce też mogłaś smiało isć /co innego gdybyś miała dekold do pępka ??
    Jesli toczącej sie sprawie zasiadał sędzia to i tak miał problem aby się skupić bo wygladasz na obu zdjęciach sexi
    I tak czymaj bo młodość szybko ucieka.
    Nadal zapominasz się uśmiechać .

    1. Viola napisał(a):

      Na co dzień to się dużo uśmiecham a na zdjęciach tylko jakoś tak wychodzi..:))

Zostaw odpowiedź

%d bloggers like this: