Walentynki, czas dla zakochanych i nie tylko…

róże

Walentynki, czas dla zakochanych i nie tylko. Fajnie, że taki czas mamy lecz byłoby jeszcze fajniej, gdyby ten czas, z jednego dnia przypadającego na 14 lutego, rozciągnął się na cały rok..:)

Ile ludzi, tyle opinii o tym święcie, część uważa, że tradycja została zapożyczona od Amerykanów i sztucznie rozdmuchana w naszej kulturze. Inni znowu, bardzo temu świętu kibicują, gdyż wprowadza wiele pozytywnej energii. Ponadto fajne jest w nim również to, iż nie tylko pary oficjalnie ze sobą związane mają do niego prawo, ale wszyscy, którzy tylko mają ochotę w nim uczestniczyć.

W tym dniu, nawet Ci najbardziej nieśmiali, mają odwagę wyrazić swoje uczucia w różnorodnej formie. Poczynając od walentynkowej kartki, a kończąc na wyznaniu najbardziej skrywanych uczuć, o których na co dzień nie mają odwagi powiedzieć wybrankowi swojego serca.

Historia święta w kilku wersjach…

Większość uważa, iż zwyczaj obchodzenia Walentynek przywędrował do nas ze Stanów Zjednoczonych. Tymczasem dzień zakochanych obchodzono już dużo wcześniej. Przeglądając internet, dotarłam do kilku wersji, które dały początek obecnie obchodzonym  Walentynkom. Lecz przypuszczam, iż tych wersji jest znacznie więcej.

Pierwsza wersja..

Sięga do antycznej Grecji i  za pierwowzór walentynkowego święta, uważa się uroczystości ku czci małżeństwa Zeusa i Hery, które były obchodzone w Atenach na przełomie stycznia i lutego.

Druga wersja…

Wskazuje na to, iż tradycja wywodzi ze starożytnego Rzymu, gdzie 15 lutego rozpoczynało się święto płodności zwane Luperkalia, które trwało przez kilka dni. Oddawano wówczas cześć bogom upraw, wśród których szczególnymi względami cieszył się Faun. W tym czasie odbywały się radosne i frywolne zabawy, których celem było uczczenie wiosny budzącej się do życia.

Legenda głosi, że w przeddzień święta, chłopcy wrzucali do specjalnej urny wypisane na karteczkach imiona swych sympatii. Następnie losowali je i dobierali się w pary. Od tej chwili, połączona para, musiała ze sobą przebywać przez cały czas trwania święta, co czasami owocowało miłością, a bywało, że i małżeństwem.

Trzecia wersja…

Ma swoje korzenie na wyspach brytyjskich. Wyznawcy tej teorii uważają, iż ten szczególny dzień został wybrany ze względu na porę godową ptaków, która w tym rejonie przypada właśnie w tym okresie roku.

Czwarta wersja…

Myślę, że większości najbardziej właśnie ta wersja przypadła do gustu, gdyż jest wyjątkowo romantyczna i jest powiązana z świętym Walentym, którego imię nadano temu świętu. Jej początki sięgają do czasów starożytnego Rzymu, drugiego wieku naszej ery i obejmują okres rządów cesarza Klaudiusza II.

Jest kilka wersji tej romantycznej historii, a jedna z nich głosi, iż  ówczesny władca zakazał w swoim cesarstwie ślubów, co miało zmobilizować młodych mężczyzn do wstępowania w szeregi armii zamiast opieki na rodziną.

Świety Walenty

Ksiądz Walenty wsławił się potajemnym udzielaniem ślubów młodym parom za co został skazany na śmierć. Do czasu zapadnięcia wyroku przebywał w więzieniu, gdzie zakochał się w niewidomej córce swojego strażnika, która pod wpływem miłości odzyskała wzrok.

Na wieść o tym, cesarz przyspieszył wyrok i kazał stracić Walentego. W przeddzień egzekucji, zakochany ksiądz, napisał list do swojej ukochanej i podpisał go: „Od Twojego Walentego”. Wyrok został wykonany 14 lutego 270 roku.

Święty Walenty pomógł bardzo wielu zakochanym i właśnie oni, w podziękowaniu za szczęście, które im dał, postanowili  obchodzić dzień jego śmierci jako Dzień Zakochanych.

 

 

Oficjalne początki święta…

Wersje, wersjami… ale tak oficjalnie, to przyjęło się, iż dzień św. Walentego obchodzony jest jako święto zakochanych od XIV wieku. A  zwyczaj łączenia tego święta z dniem zakochanych narodził się na Wyspach Brytyjskich. Tradycja była tak powszechna, iż nawet znalazła swój wyraz w twórczości Szekspira, w jego najbardziej  znanym dramacie – „Hamlet”, gdzie Ofelia w swoim śpiewie nawiązuję do tego dnia:

„Dzień dobry, dziś święty Walenty, dopiero co świtać poczyna, młodzieniec snem leży ujęty, a hoża doń  puka dziewczyna”

Z czasem zwyczaj ten, wraz z falą osadników z Wysp Brytyjskich, trafił do Ameryki, gdzie stał się szczególnie popularny. Do tego stopnia, iż obecnie święto zakochanych kojarzy się przede wszystkim z kulturą amerykańską.
Do Polski Walentynki trafiły w latach 90-tych  XX wieku. Z czasem popularność tego święta  zaczęła konkurować o miano tzw. święta zakochanych z naszym rodzimym świętem słowiańskim, o pogańskim rodowodzie, zwanym Nocą Kupały lub Sobótką, a obchodzonym w nocy z dnia 21 na 22 czerwca.

 

Walentynkowe zwyczaje i upominki…

jabłkolukrowane jabłka…

W przeszłości najsłynniejszym walentynkowym upominkiem było jabłko pokryte różowym lukrem, ułożone w hebanowej szkatułce wysadzanej perłami – takie król brytyjski Henryk VIII podarował Annie Boleyn.

 

kartki walentynkowe…

Natomiast zwyczaj wysyłania kartek-walentynek sięga 1848 roku. W tym czasie Esther Howland, z Worcester w stanie Massachusetts, założyła firmę produkującą specjalne kartki na dzień św. Walentego. Zwyczaj ten utrzymał się do dnia dzisiejszego.

Z czasem grono osób, do których wysyła się kartki, wyszło poza krąg zakochanych. Do tego grona dołączyli również nasi przyjaciele, znajomi jak również członkowie rodziny. Kartki mają charakter nie tylko bardzo osobisty, ale również są wesołe i żartobliwe. Niezależnie  jednak od tego, czy wysyła się je dla żartu, czy daje upust swoim prawdziwym, skrywanym uczuciom, jest zwyczaj, iż nadawca musi pozostać anonimowy.

Kolory, kwiaty i upominki…

czerwona różaTego dnia, pod każdą postacią króluje kolor czerwony… można by powiedzieć czerwono mi..:)

Większość kartek, upominków oraz wystroje wnętrz, czy też wystaw sklepowych, jest przesycona kolorem, który jest przypisany do święta zakochanych. Równorzędnym królem, a raczej królową tego dnia są czerwone róże, które mężczyźni kupują dla swoich wybranek serc.

Oczywiście do tego królewskiego towarzystwa dołącza symbol serca, które jest widoczne pod każdą postacią, od czekoladek zaczynając, przez wszelkiego rodzaju kratki, upominki a na dekoracjach wystaw sklepowych kończąc.

Inne  bardziej komercyjne zwyczaje…

To święto jest obchodzone na wiele różnych sposobów i każda branża chce się do niego włączyć, gdyż ta tradycja generuje ogromne zyski. Dlatego też, jest sporo przeciwników tego zwyczaju uważając go za czysty biznes. Zakochanym to jednak nie przeszkadza, korzystają z uroków tego dnia, a dzięki tak krytykowanej komercji, mają wiele opcji do wyboru. Spotykają się w kawiarniach bądź pubach, czy też na walentynkowych seansach filmowych. W teatrach i kinach przypomina się w tym dniu najsłynniejsze światowe romanse, a w radiu piosenki o miłości. Natomiast w sklepach jest przeogromny wybór upominków, którymi można obdarować nie tylko swojego wybranka ale również inne osoby, które są przez nas darzone uczuciem – rodziców, koleżankę lub kolegę z pracy, przyjaciół.

Nowe technologie a święto zakochanych…

W walentynkowych zalotach coraz większą rolę odgrywa internet. Klikając komputerową myszą można łączyć się w cyberprzestrzeni z milionami ludzi. Internauci zaczynają wymieniać liściki pocztą elektroniczną. Szaleństwo Walentynkowe, króluje w tym dniu na wszystkich portalach społecznościowych, poczynając od wszechobecnego Facebooka, a kończąc na mniej znanych i bardziej niszowych.
walentynki z telefonemNa Walentynkach korzystają też operatorzy telefonii komórkowych. W tym dniu większość telefonów jest rozgrzanych do czerwoności, a operatorzy tylko zacierają ręce..:))

 

Gdzie dociera tradycja…

Choć Walentynki cieszą się u nas coraz większą popularnością, wielu uważa, że nie do końca pasują one do naszej tradycji. Niektórzy sądzą nawet, że zostały sztucznie wypromowane, głównie w celach komercyjnych. Tradycja ta, nie tylko zdobyła nasz polski rynek, ale coraz bardziej rozszerza się na całym świecie. Dociera do krajów, które nic wspólnego z chrześcijaństwem nie mają, bo jak wiadomo  św. Walenty był katolikiem. Poza krajami, które już od wielu lat obchodzą Dzień św. Walentego, dołączają się nowe:

  • Z każdym rokiem, ten dzień staje się coraz popularniejszy w Rosji, chociaż sondaże wskazują, że Dzień Zakochanych uznaje niespełna 50 proc. Rosjan.
  • Walentynki nie ominęły nawet Iranu, rządzonego od przeszło dwudziestu lat przez szyickie duchowieństwo. Przyjęciu tej nowej tradycji pomógł panujący tam klimat społeczny, który stał się w ostatnich latach bardziej tolerancyjny dla nowinek z zachodu.
  • Natomiast ortodoksyjni Hindusi palą karty i upominki walentynkowe w proteście przeciw świętu. Lecz mimo tak dużego sprzeciwu, Walentynki  znalazły swój grunt, szczególnie wśród młodych ludzi i całkiem nieźle sobie w tym środowisku radzą.
  • Takich problemów nie ma w Tajlandii, tam wyjątkowo dobrze radzi sobie to święto, o czym świadczy fakt, iż 14 lutego jest szczególnie tłoczno w tamtejszych w urzędach stanu cywilnego.

Jakie jest moje podejście…

Osobiście jestem ogromna zwolenniczką tego święta, gdyż w tym dniu prawie cały świat jest wypełniony pozytywną energią, którą się czuje na każdym kroku, ludzie są uśmiechnięci i życzliwy. Nie przeszkadza mi, iż powoli przeradza się ono w komercję. Od wieków jest tak, że przedsiębiorczy ludzie przekuwają w biznes każdą przydarzającą się okazję. Jednak za tymi biznesami, kryją się ludzie, którzy tak ja my wszyscy mają uczucia, a dobrze prosperująca firma sprawia im radość i przyjemność. Więc dlaczego mamy negować coś, co komuś przynosi zadowolenie.

kregi młościMimo to, co niektórzy powiedzą, iż tradycja przybrała już formę nadmuchanej kiczowatej bańki. Ale nawet w tej bezlitosnej komercji gro ludzi nie zapomina o tym co najważniejsze. Właśnie ten wyjątkowy dzień, uzmysławia większości z nas, iż miłość do drugiego człowieka jest najważniejsza i bezcenna. Miłość w szerokim tego słowa znaczeniu. Miłość, która niczym kręgi na wodzie, rośnie i rozwija się wraz z nami. Najpierw jest przelewana na naszych rodziców, rodzeństwo oraz bliskich. Potem jej krąg się rozrasta i dołączają do niego nasi przyjaciele, partnerzy, z czasem dzieci i wnuki. A każdy jej etap w naszym życiu, uważamy za coś szczególnego i wyjątkowego, dla którego warto żyć.

Leave a Reply