Cała MOJA PRAWDA o marketingu sieciowym…

marketing sieciowy

Czym jest marketing sieciowy… i czy warto się angażować…  stawiając sobie takie zapytanie, od razu kołacze mi w głowie słynny książęcy zwrot … „Być albo nie być … oto jest pytanie…!?!?”

O marketingu, pisałam  TUTAJ, bo nie jest żadną tajemnicą, że tym tematem wykazuję zainteresowanie. Pod koniec lutego minęły dokładnie dwa lata, jak po raz pierwszy zetknęłam się z tą formą organizowania własnego biznesu.

Na początku, była to dla mnie czarna magia, ale z czasem poznawałam jego dobre strony, jak również te złe. Napisano sporo książek na ten temat. Cześć z nich przeczytałam, aby bliżej przyjrzeć się tej „sekcie”, jak przez niezorientowane osoby jest określana ta forma organizowania swojego biznesowego życia.

Marketing sieciowy… czy to zawód..?

Po tych dwóch latach śledzenia jak on funkcjonuje, z całą stanowczością uważam, że marketing sieciowy to jest zdecydowanie zawód. I nie taki nowy, bo pierwsza firma, która zaczęła działać w tym systemie, powstała w 1886 roku i jest nią wszystkim znany „Avon”. Chociaż „Avon” jest bardziej zbliżony do sprzedaży bezpośrednie, ale można powiedzieć, że dał zaczątki temu kierunkowi, który umożliwia tworzyć własne biznesy rodzinne bez ogromnych wkładów finansowych, jakie przeważnie są związane z biznesem tradycyjnym.

No i dobrze, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle…!?!?

Niby sam sobie jesteś szefem, ale to nie do końca tak jest. Wbrew pozorom, masz więcej mentalnych szefów niż by Ci się wydawało. Pierwszym jesteś ty sam. Kolejnym jest osoba, która Ciebie wprowadziła do biznesu, następnym właściciel firmy, z którą współpracujesz. Jeśli masz szczęście i znasz go osobiście, to tym gorzej, bo Twoja mentalna presja osiągania wyników jest jeszcze większa. Następnie rolę mentalnego szefa przejmuje Twój zespól, który oczekuje od Ciebie perfekcji i jeszcze większych wyników itp. Jednym słowem, w tym zawodzie czuje się ciągłą presję otoczenia, zarówno osób zaangażowanych w to co robisz, jaki i obserwatorów, którzy tylko czekają aby Ci powiedzieć… „A nie mówiłem..!!!”

Potem takie osoby, które nie do końca czują się w tym zawodzie dobrze ogarnia frustracja, porównywanie się do innych, tworzenie w głowie niewypowiedzianych aluzji typu, że to jest przecież takie proste, często słysząc pełne ekscytacji rady – ” To jest proste… dasz radę… bo nawet dziecko, jest w stanie zaprosić kilka osób do współpracy w ciągu jednego tygodnia…!!!”  A ty spuszczasz głowę i czujesz, że dziecko, które jest w Tobie, tego nie potrafi… i tu robi się problem…!!! Odsuwasz się i przestajesz wierzyć w to, co naokoło mówią, że to jest najlepszy zawód świata…!!!

Marketing sieciowy – zawód jak każdy inny…

Ale jak tak na chłodno do tego zagadnienia podejdziemy, to trzeba bezstronnie przyznać, że jest to jeden z najatrakcyjniejszych zawodów, dający wiele możliwości. Nastawiony na ogromny rozwój oraz spore dochody, które są tym magnesem sprawiającym, że myślisz… „Skoro dziecko da radę, to dlaczego nie ja.. !!!” Niestety, nie jest to takie proste, jest to zawód, którego najpierw trzeba się  nauczyć i nie zrobi się tego z dnia, na dzień.

Ponadto, trzeba mieć do tego zawodu predyspozycje, jak do każdego innego. Nie każdy z nas jest lekarzem, czy też grafikiem lub muzykiem. Zawód, który wybieramy jest przeważnie powiązany z naszymi zainteresowaniami, gdy źle wybierzemy, to nie sprawia on nam przyjemności i męczymy się każdego dnia idąc do pracy. Dlatego mimo wielu zalet marketingu sieciowego, musimy czuć, że to jest TO, co daje nam satysfakcję. Nie wprowadza nas w poczucie frustracji i zniechęcenie, lecz dodaje nam wiary, że to jest TO, co chcemy robić. Bez poczucia ciągłego oceniania siebie, że to co robimy nie daje takich efektów, jakich oczekiwaliśmy. A co najgorsze, w wielu przypadkach, nasze oczekiwania nie są naszymi, lecz zostały one zaszczepione do naszej głowy przez otoczenie..!!

Zawód marzeń…

Aby nasz zawód sprawiał nam przyjemność musimy czuć się spełnieni w tym co robimy. To poczucie spełnienia dotyczy absolutnie każdego zawodu. Niestety, bardzo często jest tak, że został on wybrany przez nasze otoczenie, rodziców lub  znajomych. To właśnie oni, zdecydowali za Ciebie. Przekonując, że jest on wręcz idealny dla Ciebie…!!! Lecz puki nie poczujemy harmonii z tym co robimy, bezgranicznej euforii… to obojętnie co byśmy nie robili… nie będzie on naszym wymarzonym i najlepszym zawodem na świecie.. !!!

I tu znowu kłania się  książęce pytanie…. „Być albo, nie być…!?!?”  i po głębokim zastanowieniu, to my musimy zdecydować i sobie samemu odpowiedzieć, czy marketing sieciowy, jest tym zawodem, o którym marzymy. Nim podejmiemy decyzję, przeprowadźmy taki szczery monolog z samym sobą –  czy Być..!?!? albo… Nie być…!?!?

Być albo nie być – fraza pochodząca z utworu „Hamlet” – autorstwa Williama Shakespeare’a, w którym książę Danii rozpoczyna monolog wypowiadany w pierwszej scenie III aktu przez tytułowego bohatera utworu. Jego tematem są rozterki duchowe; bohater staje przed strategicznym wyborem pomiędzy bierną, a czynną postawą.”                                                                                                                                                                                                                                                    źródło:Wikipedia

Jak jest w moim przypadku…

U mnie po wielu miesiącach przyglądania się i próbowaniu swoich sił w tej branży, ostatecznie padła decyzja na „Nie być..!?!?„. Mimo ogromnych możliwości drzemiących w tym zawodzie, na chwilę obecną, to nie moja bajka. Nawet osobista znajomość z osobami, które dzięki marketingowi sieciowemu, osiągnęły niebywały sukces i majątek, nie potrafię się przełamać i działać z pasją. Natomiast z pasją kupuję i będę kupowała produkty, które poznałam i służą nie tylko mi, ale całej mojej rodzinie…:)

A jak jest w Waszym przypadku…?

Ps.

A tak na marginesie, to dziś mamy wyjątkową datę – 02.02.2020. A żeby jeszcze bardziej ją zaakcentować, to tekst opublikuję o godz.22.22…:)

Ściskam i dobrej nocy życzę

Viola

 

 

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: