Ogórki kiszone – przepis mojej mamy…

ogórki kiszone - przygotowanie do kiszenia

Ogórki kiszone… kto ich nie lubi…:) U nas w domu chyba wszyscy. Ale co ciekawe, smakoszy komplet ale nigdy ich nie robiłam. Zawsze dostawałam kilka słoików od mamy lub kupowałam w sklepie. Nigdy nie podejmowałam się ich robienia, bo nie wiem dlaczego, wydawało mi się to skomplikowane…:)

Ogórki kiszone – pierwsze kroki…

W tym roku nastąpił przełom. Za sugestią mamy postanowiłam zrobić pierwsze swoje ogórki kiszone. Osobiście robię mało przetworów. Próbowałam robić kompoty, lecz do tej pory jeszcze cześć z nich stoi w piwnicy. Więc dałam sobie z nimi spokój. Jedyne moje „przetwory”, które robię każdego roku, to nalewki. Głównie specjalizuję się w nalewkach z wiśni i czarnej porzeczki. One raczej nie zalegają na piwnicznych półkach, zawsze chętni się znajdą.. 🙂 Więcej o nalewkach i przetworach z wiśni TUTAJ.

Pierwsze kroki, ku ogórkom kiszonym…

Pierwsze kroki, jakie musiałam zrobić to kupić produkty. Zaczęłam od zakupu odpowiedniej soli do przetworów. Następnie koper, czosnek i chrzan. Tu skorzystałam z gotowych „pakietów” do ogórków kiszonych. Pozostałe potrzebne składniki miałam w domu i ogrodzie.

Pozostało kupić ogórki. Niestety nie jechałam na targ, lecz kupiłam je w sklepie. Wyglądały na świeżo zerwane, bo ponoć takie powinny być. W sklepie spotkałam znajomą, która od lat robi przetwory z ogórków. Doradzała mi jakie ogórki mam wybierać i nawet mi pomagała…;) Dorzuciła też kilka cenach rad…:)

Zaopatrzona we wszystkie składniki, dobre rady plus przepis na ogórki kiszone od mojej mamy, po powrocie do domu, mogłam się wziąć do pracy.

Ogórki kiszone – jak je zrobiłam…

Po przyjedzie do domu, rozpakowaniu zakupów, zaczęłam od mycia ogórków i włożeniu ich do wiaderka z zimną wodą. Powinny przeleżeć w niej około trzech godzin. U mnie dałam im troszkę więcej czasu..:)

W międzyczasie przygotowałam sobie to, co potrzebowałam. Nie kupowałam słoików, bo mam sporo pustych. Mimo, że są czyste, to ponownie wypatrzyłam je w zmywarce. W tym czasie przygotowałam sobie pozostałe składniki, czyli po kilka liści z winogron, czarnej porzeczki i wiśni.

Składniki:

Dla uporządkowania poniżej składniki na ogórki kiszone:

  • ogórki gruntowe ( a, że to moja pierwsza próba, to zaczęłam od 3 kg)
  • sól do przetworów ( 1 dużą łyżkę na litr wody)
  • korzeń chrzanu
  • czosnek
  • koper wraz z kwiatostanem
  • ziele angielskie
  • liście laurowe
  • opcjonalnie – dowolne liście owocowe ( z winogron, czarnej porzeczki lub wiśni)

Wykonanie:

Po namoczeniu ogórków i wyparzeniu słoików, wzięłam się już do konkretnej pracy. Wstępnie przygotowałam osiem słoików o pojemności 900 ml. Na dnie ułożyłam kwiatostany kopru wraz z łodyżkami. Łodyżki pokroiłam na mniejsze kawałki, tak jak doradziła mi znajoma. Ponadto, do każdego słoika dodałam: jeden liść laurowy, dwie kulki ziela angielskiego, dwa ząbki czosnku – obowiązkowo obrany i przekrojony na pół.

Z ogrodu przyniosłam liście wiśni, czarnej porzeczki oraz winogron. Dodałam po jednym listku do słoika. Chce sprawdzić, czy w zależności od dodanego liścia, zmienia się smak ogórków.

Do tak przygotowanych słoików zaczęłam układać ogórki. Układałam je pionowo i w miarę ciasno aby nie wypływały do góry po dodaniu wody. Łącznie, z tych trzech kilogramów ogórków, wyszło mi sześć słoików. Jak na moje pierwsze kroki w tej dziedzinie, to wystarczy..:)

Aby zalać słoik już wypełniony ogórkami, to potrzeba około pół litra wody. Obliczyłam, że powinnam przygotować roztwór solny z trzech litrów wody. Ale dla pewności aby mi nie zabrakło, to przygotowałam 4 litry wody i dodałam do niej 4 duże kopiate łyżki soli do przetworów. Całość zagotowałam.

Następnie wrzątkiem zalewałam słoiki z ogórkami. Zamykałam zakrętką i odstawiałam „do góry nogami” na wcześniej przygotowanym kocu. Ponoć, według sugestii mojej mamy, ogórki powinny być przez jakiś czas w ciepłym, dlatego okrywa się je kocem. Dlatego też, przygotowałam dla nich „kocową” pierzynkę… 🙂

Nie miałam nowych zakrętek, więc wykorzystałam te co mam. Mam nadzieję, że będą trzymały dobrze.

No i po wszystkim…:) Ogórki kiszone zrobione…:) Muszę przyznać, że niepotrzebnie miałam obawy, że jest to skomplikowane. Robi się je naprawdę bardzo łatwo i szybko. Mam nadzieję, że będą tak samo pyszne jak te, co zawsze dostawaliśmy od mamy.

Ogórki kiszone – małosolne…

Kamionkowy słój, ktory dostałam od swojej babci

Zostało mi sporo kopru i postanowiłam, zrobić jeszcze ogórki małosolne. Tym bardziej, że trzeba zrobić te same kroki co powyżej. Z jedną różnicą, że nie zrobię ich w słoiku, a w kamionkowym naczyniu, które kiedyś dostałam od mojej babci i ma tyle samo lat co ja..:). Obecnie stoi na oknie i służy mi do przechowywania cebuli

Ale najpierw muszę wybrać się jeszcze dziś na zakupy i dokupić ogórki, bo wcześniejsze wszystkie zużyłam.

Podziel się komentarzem

Skip to content
%d bloggers like this: