W świecie suplementów…
W świecie suplementów… żyjemy chyba od zawsze. Nasi przodkowie wspierali się ziołami, które rosną wokół nas i idealnie wiedzieli jak je połączyć, żeby sobie pomóc w czasie niedyspozycji.
Obecnie nasza intuicja co do właściwości leczniczych roślin, całkowicie się zatraciła mimo, że natura sama nam podpowiada, nasiewając właściwe dla nas lecznicze rośliny w naszych przydomowych ogrodach.
Niestety tego luksusu nie mają mieszkańcy miast. Chyba, że wybiorą się na spacer na łono natury, to tam mogą spotkać ich bogactwo. O fenomenie roślin zdrowotnych, które same nas znajdują piszę w ostatnim swoim artykule – „Zdrowie w ogrodzie…”.
Pionierzy pierwszych suplementów…
Z czasem aby wszyscy mieli jednakowy dostęp do roślin prozdrowotnych, zaczęto tworzyć ekstrakty w formie proszków lub tabletek. Pionierem był Carl Rehnborg, który przebywając w Chinach w latach 20. XX wieku zaobserwował, że osoby mieszkające na prowincjach, które głównie odżywiały się naturalnymi i świeżymi roślinami, rzadziej chorowały niż mieszkańcy miast.
Postanowił poszukać rozwiązania, aby i mieszkańcy miast mogli korzystać z dobrodziejstw roślin. Zaczął eksperymentować z tworzeniem odżywczych zup z lucerny, traw i innych ziół. A po powrocie do USA opracował metodę suszenia i proszkowania roślin bez utraty ich właściwości roślinnych.
W roku 1934 stworzył pierwszy w Ameryce Północnej multiwitaminowy suplement na bazie ekstraktów z lucerny, rukwi wodnej i pietruszki. Natomiast w roku 1939 stworzył firmę „Nutrilite” stając się globalnym pionierem w produkcji skoncentrowanych suplementów roślinnych na skalę przemysłową.
Marka ta działa do dnia dzisiejszego i należy do najbardziej rozpoznawalnych marek suplementów roślinnych na świecie. Sprzedaż jej odbywa się za pośrednictwem firmy „Amway” – największej międzynarodowej firmy zajmującej się sprzedażą bezpośrednią, o której słyszał chyba każdy z nas.
Moje doświadczenia z suplementami…
Nie znam osoby, która nie próbowała choćby raz w swoim życiu suplementów. Społeczeństwo dzieli się na ich wiernych konsumentów oraz takich, którzy nie są systematyczni w ich stosowaniu. Po okresie fascynacji którymś z produktów robią sobie przerwy, a następnie testują coś nowego, czy też wracają do tych produktów, które najbardziej im odpowiadały.
Osobiście należę do tej drugiej grupy. Przechodzę fazy zauroczenia pewnymi markami, zaczynając od tradycyjnych suplementów pod postacią kapsułek czy też w formie olejków CBD. Śledzę też na YouTube sporo kanałów o tematyce prozdrowotnej, gdzie między innymi w każdym z odcinków słyszymy jakie witaminy czy też suplementy zawierające kompendium roślinnych ekstraktów, powinny gościć w naszym codziennym życiu.
Dzięki temu możemy wspierać nasze dobre samopoczucie i dbać o kondycję fizyczną przez wiele lat. Nie ma w tym nic złego, lecz tych o informacji jest tak wiele, że gdybyśmy chcieli wszystkie te porady stosować, to zamiast posiłków powinniśmy na stole postawić małe wiaderko wypełnione kapsułkami z różnego typu suplementami 🙂 Jednak nie należy zapominać, że suplementy nigdy nie zastępują nam zbilansowanej diety ani zdrowego stylu życia.
Rodzinna firma…
Obecnie byłam na etapie wyciszenia od nadmiernej suplementacji. Właśnie w tym czasie napisała do mnie Kasia, czy nie chciałabym wypróbować ich produktów. Najpierw pomyślałam, że nie bardzo, ale postanowiłam przeczytać o proponowanych produktach, a następnie dopytać Kasię skąd pomysł na „Strażników…„.
Poznałam ciekawą historię rodzeństwa, którzy razem stworzyli firmę rodzinną ” Hola Nature”. Nie powstała ona od razu. Jak opowiada Kasia, oboje z bratem Julianem od lat żyli w trybie pracy pod presją i braku czasu. Julian od dziecka pasjonował się chemią i został laureatem olimpiady chemicznej. Kilka lat później prowadził własną agencję marketingową i pracował po 8–10 godzin dziennie przy komputerze. Zmagał się z płytkim snem – wybudzanie się po 3–4 razy w nocy było u niego standardem.
Brak snu ratował kawą, ale ta powodowała kołatanie serca, rozdrażnienie i brak skupienia, a do tego podrażniała żołądek. Ponieważ dużo trenuje (siłownia 3 razy w tygodniu i boks tajski), brał już stały zestaw suplementów: witaminę D, magnez, kreatynę, omegę-3, B-kompleks i ashwagandhę.
Chciał dołożyć do tego grzyby funkcjonalne i adaptogeny (Lion’s Mane i Bakopę), ale na rynku nie było gotowej formuły w płynie. Nie chciał rano brać kapsułek z 10 różnych opakowań, więc postanowił połączyć te składniki sam.
Strażnicy zdrowia…
Jak wspomina Kasia – nasze produkty powstały właśnie z tych osobistych doświadczeń. Tak powstały receptury „Strażnika Spokoju” i „Strażnika Umysłu”. (Nie ukrywam bardzo mi się spodobała nazwa produktów, a przede wszystkim forma ich dawkowania.)
Oboje bardzo zwracamy uwagę na składy i nie chcieliśmy żadnych kompromisów, dlatego wspólnie wypracowaliśmy zasady dla naszych produktów:
- Czysty skład: Zero cukru, zero sztucznych słodzików (np. aspartamu) i zero wypełniaczy (np. stearynianu magnezu).
- Formuła: Baza na oleju MCT o naturalnym smaku skórki pomarańczowej, bez alkoholu i cukru. Podawana atomizerem – jedna pompka zamiast garści kapsułek.
- Składniki: Standaryzowane ekstrakty DER 10:1 na konkretną ilość substancji aktywnej.
- Produkcja: W Polsce, zgodnie ze standardem GMP.
Pora na testy…
W ostateczności po zapoznaniu się z informacjami o obu produktach i ciekawej historii ich powstania postanowiłam, ze spróbuję Strażników zdrowia… bo tak potocznie sama od siebie nazywam produkty Kasi i Juliana. Na chwilę obecną ich firma „Hola Natura” wypuściła na rynek dwóch strażników: „Strażnik Spokoju” i „Strażnik Umysłu”.
Tym, co szczególnie zwróciło moją uwagę, poza składem, była forma dawkowania. Podobnie jak Julian, nie lubię mieć wielu kapsułek, które zazwyczaj są duże i trudne do połknięcia. A tu Julian wraz z Kasią zaprojektowali super rozwiązanie. Nic bardziej prostszego, tylko kilka pompek do wody, która to i tak towarzyszy mi przez cały dzień i chętnie po nią sięgam.


Tak właśnie wyglądają produkty, które kilka dni temu otrzymałam do testów od Kasi i Juliana – twórców marki Hola Nature. Urzekła mnie ich nazwa, a za kilka dni zacznę testowanie. Jak skończę, to podzielę się moimi osobistymi odczuciami oraz tym, jak sprawdziły się u mnie podczas stosowania. Jednocześnie zaznaczam, że każdy z moich artykułów przedstawia moje własne odczucia, przemyślenia i doświadczenia.
Na zakończenie mam jeszcze małą niespodziankę. 😊 Kasia i Julian przygotowali dla czytelniczek i czytelników Viollet kod rabatowy 15% na produkty Hola Nature. Jeśli ktoś z Was chciałby bliżej poznać ich ofertę, podczas składania zamówienia wystarczy wpisać kod: viollet15.
Ja natomiast robię przygotowania do swoich testów i już wkrótce podzielę się z Wami swoimi wrażeniami.
źródło informacji:
- historia Carla Rehnborga i początków Nutrilite – https://drsamrehnborg.com/whats-in-a-name/
- informacje dotyczące historii marki Hola Nature – materiały udostępnione przez markę – https://holanature.pl/
- Strażnik Spokoju – https://holanature.pl/products/straznik-spokoju
- Strażnik Umysłu – https://holanature.pl/products/straznik-umyslu


